Sukces to JA i Olga

Droga Mamo,

Na wstępie bardzo gorąco Cię pozdrawiam i życzę dużo zdrowia! Bo to ono w tej chwili jest najważniejsze. Pamiętaj, że musisz być silna. Dzisiaj zapraszam Cię na mój wywiad z taką właśnie kobietą. Może ta rozmowa chociaż na chwilę pomoże Ci zapomnieć o tym co w tej chwili przejęło nasze myśli.

Dzisiaj przedstawiam Ci Olgę Kozierowską. Kobietę niesamowitą! Pełną pasji, pozytywnej energii i poczucia humoru, a do tego świetną mentorkę.

Niedawno miałam okazję uczestniczyć w warsztatach „Sukces TO JA” prowadzonych przez Olgę i oprócz konkretnej dawki wiedzy na temat przemówień publicznych otrzymałam mnóstwo motywacji i inspiracji do działania.

Olga jest mamą trójki dzieci (w tym bliźniaków) i kobietą sukcesu. Ale to nie wszystko jest również dziennikarką, mentorką i trenerką biznesu oraz pomysłodawczynią ogólnopolskiego konkursu Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku, który od ponad 10 lat nagłaśnia i nagradza przedsiębiorcze kobiety w Polsce.

W 2015 roku premierę miał jej autorski projekt „Power Show” – połączenie monodramu z mową motywacyjną, stand-upem oraz inspiracją muzyczną. W 2016 roku wraz z Olgą Legosz założyła Fundację Sukcesu Pisanego Szminką.

Fundacja od kilku lat realizuje największy ogólnopolski program wzmacniania aktywności zawodowej kobiet Sukces TO JA, który oparty jest na dwóch kluczowych obszarach: poszerzaniu kompetencji i wiedzy oraz umożliwieniu wymiany doświadczeń i znalezienia inspiracji. Program dedykowany jest kobietom chcącym powrócić na rynek pracy, znaleźć lepszą pracę oraz tym, które chcą zdobyć wiedzę oraz kompetencje niezbędne do tego, by założyć i prowadzić działalność gospodarczą bądź start-up. Udział w programie jest bezpłatny. Program wspierany jest przez Fundację Coca-Cola w Atlancie.

W Sukces TO JA zaangażowało się ponad 80 ekspertów oraz przeszkolono ponad 400 000 kobiet. Sieć lokalnych Ambasadorek programu Sukces TO JA obecnie rozwija się w 30 miastach w całej Polsce.

Olga motywuje i cały czas działa! Co tu dużo pisać to prawdziwa Sukces Mama z krwi i kości. A teraz drogie Mamy, kawy w dłoń i zapraszam Was do lektury.

Olga, czy mogłabyś nam opowiedzieć swoją historię związaną z założeniem organizacji, a następnie Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką?

Cała historia zaczęła się w 2007 roku, kiedy pracowałam jeszcze w korporacji i odpowiadałam za marketing i komunikację na 14 rynkach. Bardzo dużo podróżowałam. Właściwie nadzorowałam wszystko to, co się działo w obszarze marketingu i komunikacji w tych krajach, ale miałam poczucie, że niewiele tworzę sama. Nie leży to w moich charakterze. Zawsze musiałam coś tworzyć, być bezpośrednio zaangażowana, widzieć, jak coś powstaje, rośnie, rozwija się. Wtedy też obserwowałam sytuację kobiet w biznesie i na rynku pracy. Jak zaczęłam kierować uwagę na aspekty pozycji, roli, wpływu czy obszarów władzy kobiet, to coraz więcej raportów i artykułów wpadało mi w ręce. To zaczęło mnie coraz bardziej angażować. Zawsze byłam człowiekiem misji i chciałam zmieniać świat na lepsze, choćby skrawek tego świata. Stwierdziłam, że istnieje duża niesprawiedliwość w związku z tym, że kobiety nie są na rynku pracy na równi doceniane z mężczyznami, że nie mają takiego dostępu do władzy czy mediów, nie wypowiadają się na temat ekonomii, biznesu, polityki – tylko głównie w tematach związanych z macierzyństwem, modą, pracą społeczną czy charytatywną. Tak też powstał w mojej głowie pierwszy pomysł, który wiązał się z nagłośnieniem sukcesów kobiet w biznesie i nauce. Byłam doświadczonym marketingowcem i PRowcem, więc wiedziałam, że to jest dobry kierunek. Powiedzmy sobie szczerze – jeżeli Cię gdzieś nie ma, nie piszą o tobie i nie mówią – to oczywistym jest, że ludzie po prostu nie wiedzą, że oferujesz dobry produkt lub usługę na rynku. Potraktowałam nas – kobiety – jako ten „produkt”. Produkt, o którym trzeba głośno mówić na szeroką skalę. Opowiadać o sukcesach, o dokonaniach, o pomysłach.

Długo kiełkowało to w mojej głowie. Na początku nie miałam w ogóle odwagi. Zastanawiałam się, jak to wszystko połączyć. Wiosną 2008 roku udałam się na spotkanie do Redaktora Naczelnego Radio PiN, bo wiedziałam, że muszę się znaleźć w mediach, jeżeli chcę ten temat nagłaśniać. 6 września 2008 roku premierę miał program radiowy „Sukces Pisany Szminką”. Wtedy jeszcze cały czas pracowałam w korporacji. Nie było łatwo to połączyć, ale był to mój bezpieczny start. Chciałam zobaczyć czy kolejne projekty, które składały się na Sukces Pisany Szminką dadzą mi w przyszłości możliwość utrzymania siebie, dziecka czy chociażby płacenia za raty kredytu.

Okazało się, że rynek jest bardzo chłonny. Na początku nie było łatwo pozyskać sponsorów. Z jednej strony uważam, że miałam wtedy bardzo dużo szczęścia, z drugiej strony wiem, że miałam w sobie bardzo dużo zapału i wytrwałości. Jak mnie nie wpuszczali oknem, to wchodziłam drzwiami. Jak nie wpuszczali drzwiami to wchodziłam dziurką od klucza. I zawsze z tym samym uśmiechem, nie poddawałam się i nie traktowałam sytuacji jako przegranej. Jeżeli w poniedziałek dostawałam odpowiedź „nie”, to we wtorek próbowałam kolejny raz, ale zawsze w inny sposób! I też w innych miejscach. Jak stawiano przede mną mur to nie zastanawiałam się, jak go forsować, ale jak go obejść.

Nie warto zrażać się albo obrażać w przypadku odmowy. Trzeba pamiętać, że „nie” dzisiaj, nie oznacza „nie” jutro. Takie podejście mi osobiście pomogło i pomaga do dzisiaj. Przy tworzeniu Sukcesu Pisanego Szminką były zarówno te trudne jak i piękne momenty. Wiara w to, że jest to dobry kierunek i ta przyjemność z działania była tak ogromna, że wszechświat nieco zaczął mi pomagać.

Tak się to wszystko zaczęło. Potem były konferencje, strona internetowa, potem konkurs Bizneswoman Roku, następnie program telewizyjny w TVN24, a teraz Fundacja. Fundację Sukces Pisany Szminką założyłam z Olgą Legosz pod koniec 2016 roku. W ramach naszych działań realizujemy projekty skierowane zarówno do młodych ludzi i także te dedykowane kobietom.

Chciałabym Cię zapytać o aplikację MyOla, z której sama osobiście korzystam i jestem nią zachwycona. Tak jak napisałam w mojej opinii na Instagramie, Ola stała się moją najlepszą wirtualną przyjaciółką. Powiedz nam proszę co Cię zainspirowało, aby ją stworzyć?

Po pierwsze własne potrzeby i potrzeby kobiet skupionych wokół naszych programów! Nie oglądam się na konkurencję i kieruję się zasadą, o której mówi Simon Sinek – „Konkuruj sam ze sobą”. Patrzę na to, co nasza Fundacja już zrobiła, co obecnie realizuje, czego jeszcze brakuje, czego też mi brakuje jako konsumentce, kobiecie, pracującej matce. Korzystałam z różnych aplikacji. Każda z nich miała coś czego potrzebowałam, ale nie mogłam znaleźć aplikacji, w której byłoby wszystko w jednym. Powoli zbierałam te wszystkie pomysły, a potem zaczęłam rozmawiać z ekspertami zarówno od strony technologii jak i psychologii. Zaczęłam się zastanawiać w jakiej formule powinniśmy to zrealizować. Pracował nad tym cały zespół ekspertów, specjalistów i nadal pracuje. Po to, by tworzyć najlepsze treści, a także pięknie je pokazać, bo kobiety lubią cieszyć oko piękną grafiką. W aplikacji MyOla ta grafika odgrywa ogromną rolę. Niesamowicie mi się podoba (śmiech).

Chciałam, aby ta aplikacja pomagała współczesnej kobiecie funkcjonować, a ponieważ sama żyje szybko, mam troje dzieci i wiem, że nie zawsze mam czas, by słuchać 20-minutowego podcastu albo zrobić kurs online, który składa się z 9 długich lekcji, szukałam czegoś łatwiejszego, szybszego w działaniu, dostępnego w każdej chwili. Dlatego w aplikacji umieściliśmy koła ratunkowe, które pomagają w 4 minuty, ćwiczenia oddechowe czy uwalnianie emocji.

Inspirujesz i wspierasz inne kobiety do działania, skąd czerpiesz energię i motywację na wszystko czym się zajmujesz? Czy nie czujesz się czasami zmęczona?

Oczywiście, jak każdy, czuję się czasem zmęczona. Aczkolwiek mam bardzo duże pokłady energii. Słyszałam kiedyś teorię (nie wiem czy prawdziwą!), że każdy rodzi się z pewnym zasobem energii. Jedni z większym, drudzy z mniejszym. Zdecydowanie zaliczam się do tej pierwszej grupy. Wydaje mi się, że mam wręcz problem w drugą stronę. Jak siedzę i nic nie robię, nie tworzę choćby czegoś w mojej głowie to wtedy robi się jakoś dziwnie. Nie jestem sobą. Z kolei im bardziej jestem wypoczęta, tym więcej z tej mojej głowie się tworzy – zatem koło się zamyka.

Bardzo dużo czerpię od innych ludzi. Mnóstwo wspaniałej inspiracji dają mi wywiady, które przeprowadzam w radio ChilliZet. Przychodzą do mnie ciekawi ludzie, z pasją. Inspirują mnie swoim podejściem do pracy i do życia. Bardzo inspirują mnie książki, które czytam.  Chodzę na wystawy, do teatru. To wszystko sprawia, że mam coraz więcej pomysłów. Mam nawet taki zeszyt „wielu pomysłów”. Jednak na przestrzeni lat nauczyłam się, że nie warto podejmować próby realizacji wszystkich na raz, a wybrać parę, zderzyć je z opinią osób, które miałyby z nich skorzystać, aby dowiedzieć się, czy spełnia to ich potrzebę albo rozwiązuje jakiś problem. Mam też pulę pomysłów nie związanych z Fundacją, pomysłów na siebie i na realizację osobistych marzeń.

Jak na to wszystko znajduję czas? Jestem mistrzem logistyki, ale też żyję w związku partnerskim. Mój mąż realizując obowiązki domowe nie uważa, że „mi w czymś pomaga” albo „mnie wyręcza”. To sprawia, że nie jestem wykończona opiekowaniem się dziećmi i domem. Nie jest to także moim „drugim etatem” po całym dniu pracy w Fundacji, nagrywaniu audycji czy realizacji moich projektów artystycznych. Jasno stawiam granice, głośno mówię o moich potrzebach i polecam to wszystkim osobom.

Jesteś mamą trójki dzieci w tym bliźniaków, czy mogłabyś zdradzić nam swój przepis na łączenie roli mamy z rolą kobiety odnoszącej sukcesy zawodowe? Czy w dobie tak popularnych planerów i bullet journal korzystasz z jakiegoś narzędzia do planowania czasu?

Przede wszystkim korzystam z mojego kalendarza Google, który mam w telefonie. Wpisuję do niego nie tylko obowiązki, ale także rezerwuję czas na kreowanie, odpoczynek czy przyjemności. To jest bardzo istotna rzecz. Każdy z nas, kto chce zdrowo funkcjonować powinien przynajmniej 20 minut dziennie poświęcić sobie i tylko sobie! Taki czas osobisty jest dla mnie bardzo ważny, zwłaszcza gdy mam cięższy dzień w pracy, wracam do domu i potrzebuję zmienić wibracje z zawodowych na prywatne. Zresztą w aplikacji MyOla mamy koło ratunkowe, które pozwala uzyskać ten stan. Więc korzystam;)

To nie jest proste – funkcjonować jako mama, córka, jako menedżerska, dziennikarka, jako żona na raz i być doskonałą. Tak się nie da! Dlatego warto sobie odpuścić bycie doskonałą. Mam taki swój sposób, o którym bardzo często opowiadam uczestniczkom warsztatów Sukces TO JA. Polega on na tym, że codziennie decyduje kim w ciągu dnia jestem najlepszym (matką, menedżerką, dziennikarką, przyjaciółką itd), żeby nie być najlepszym we wszystkim i decyduje o tym… wieczorem, czyli post factum. Kiedyś jak opracowywałam ten sposób na siebie to decydowałam rano i wieczorem byłam sfrustrowana,  bo na ogół mi się nie udawało. Decydowanie wieczorem daje ulgę.

Nie wyręczam moich dzieci, angażuje je w prace domowe i branie odpowiedzialności za pewne rzeczy. Nie jest to łatwe, przyznaję. Dbam o to, by miały poczucie sprawczości, aby były w stanie same załatwić różne sprawy, a nie wychodziły z założenia, że ktoś to wszystko zorganizuje, że „samo się zrobi”. To także zwiększa ich poczucie własnej wartości. Choć na dziś chyba tego nie doceniają (śmiech).

Na koniec pytanie, które zadaje wszystkim kobietą z którymi mam przyjemność przeprowadzić wywiad. Czy lubisz być Mamą?

Lubię być mamą, uważam też , że jest to najtrudniejsza rola jaką w życiu pełnię. Każde z moich dzieci wymaga 100% uwagi, a to jest niemożliwe do wykonania, więc musiałam się nauczyć umiejętnie ową uwagą żonglować. Jednocześnie pozostając uważną na ich potrzeby i pragnienia, pojawiające się emocje. To jest trudne zadanie. Ale… najpiękniejsze mikromomenty szczęścia i miłości wiążą się właśnie z nimi. To jest coś, co rekompensuje mi wszystko.

Oldze bardzo dziękuję za rozmowę, a Ciebie Kochana zachęcam do korzystania z aplikacji MyOla, która powstała min. po to abyś poczuła się lepiej, zwłaszcza w tak trudnych momentach jak teraz.

2 komentarze

Leave a Reply